• Wpisów:105
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:wczoraj, 21:00
  • Licznik odwiedzin:19 525 / 281 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dziś strasznie leniwy dzień. I przyznam że nie zbyt zdrowo jadłam. Miało być inaczej ale nie wyszło. Cóż... bywa.jutro się poprawię. Niestety skupili mnie dziś białe pieczywo muszę go jednak unikać nie służy mi. Powiedzmy że to był taki cheat meal. To do południa. Resztę dnia postaram się już lekko zjeść.
Aha i dzis rest nie ćwiczyłam.
1. 1.5 ciemnej kromki z wędliną i pomidorem (250)
2. Rosół (150)
3. Kanapki i parówka (450)
4. Jabłko (50)
5. Szejk proteinowy (200)
RAZEM: 1100 kcal + wypiłam 1 cidra. P kupił po pracy 4pak. No trudno.
TRENING: rest
Popiłam pokrzywę bo czuje jakby ciałko mi nabrzmialo od wody. To minie jestem tego pewna. Jutro pomiary. Miłego wieczoru!


 

 
Coś bardzo ważnego. Coś o czym wiele z nas zapomina i rezygnuje z diety za szybko. Chudnęcie jest procesem złożonym z etapów. Warto wiedzieć!

Etapy chudnięcia

Rozkład spalania:
Etap 1: Przez pierwsze 3 dni diety tracimy 70% wody, 5% białka, 25% tłuszczu
Etap 2: Do 13 dnia diety tracimy 19% wody, 12% białka, 69% tłuszczu
Etap 3: Między 21 a 24 dniem diety tracimy 15% białka, 85% tłuszczu
Etap 4: Od 24 dnia diety tracimy 25% białka, 75% tłuszczu

Do zrzucenia wagi potrzeba więc dużo wytrwałości i konsekwencji.

ETAPY ODCHUDZANIA

I etap - jesteśmy na diecie
Na skutek ograniczonego dopływu energii z pożywieniem organizm
zaczyna spalać zapasy glikogenu, czemu towarzyszy utrata wody.
Spadek wagi związany jest więc z odwodnieniem a nie z utratą tkanki
tłuszczowej. Mimo to czujemy się lepiej.

II etap - "coś tu nie gra" waga stoi
Organizm szybko zaczyna się orientowć że coś jest nie tak. Bardzo
niska zawartość energii w diecie zmusza go do przestawienia się na
oszczędniejsze nią gospodarowanie. Zaczyna w tym celu wykorzystywać
tkankę tłuszczową. Jednocześnie ponownie ulega nawodnieniu. W żądnym
wypadku nie należy się w tym momencie zniechęcać.

III etap - chudniemy
Waga znowu drgnie gdyż energia do funkcjonowania organizmu czerpana
jest z "magazynu" czyli tkanki tłuszczowej, po woli następuje
właściwy ubytek masy ciała. Ilość komórek tłuszczowych się nie
zmienia a jedynie zmniejsza się ich objętość i waga. Jest to proces
powolny ale za to daje długotrwałe efekty.

IV etap - waga znowu stoi
Waga znowu stoi - to znak że nasz organizm musi trochę odpocząć, aby
przyzwyczaić się do zmniejszonej wagi i uznać ją za coś normalnego (
a nie tylko stan przejściowy). Maleje całkowita przemiana materii, w
zwiążku z czym spada też zapotrzebowanie na energię.

V etap - ponowny spadek wagi
Sytuacja stabilizuje się. Organizm ponownie sięga po zapasy
zmagazynowane w tkance tłuszczowej (pod warunkiem że nadal
kontynuowana jest dieta) Ostatnie dwa etapy mogą się powtarzać.
Zależy to od tego jak długo stosujemy dietę i jak rygorystycznie jej
przestrzegamy. Nie powinniśmy się jednak zniechęcać tym że waga się
nie rusza. Spowodowane jest to naturalnymi procesami fizjologicznymi
i w procesie prawidłowego skutecznego odchudzania jest po prostu nie
uniknione.

VI etap - sukces!
Jest to moment w którym osiągnęliśmy już wymarzoną wagę.
 

 
Dzisiejszy bilans:
1. 9.30 - 1.5 ciemnej kromki z wędliną i ogórkiem (250) herbata z pokrzywy, lód wodnisty (100)
2. 13.00 - rosół z makaronem (150)
3. 14.15 - baton proteinowy (200)
4. 17.00 - 160g ziemniaków gotowanych, kawałek kurczaka, sałata (350)
5. 19.30 - szejk proteinowy (200)
RAZEM: 1250 kcal
TRENING: kenpo 60 min spalone 600 kcal + długi spacer spalone 200 kcal.

Dziś była ładna pogoda więc pojechaliśmy do lasu pospacerować. Dzień upłynął miło czuć w powietrzu wiosnę wkoncu.
w poniedziałek ważenie i mierzenie. Zobaczymy czy są postępy
Udanego wieczorku!

 

 
Wstałam dziś wyspana. Położyłem się wczoraj wcześnie bo przed 22. Także luzik. Rano wzięłam tabletkę przeciwbólową żeby mi okres nie przeszkadzał w treningu. I już mam z głowy. Dziś były nogi i plecy. Cieszę się że powoli wchodzi mi w nawyk poranne ćwiczenie. Kondycja już lepsza wytrzymuje prawie bez problemu. Tkanki tłuszczowej mniej bo skóra mi się przestała zbierać i marszczyć pod brą. Robi się pięknie. Waga swoją drogą. Widzę powoli rezultaty wizualne w lustrze. Mięśnie brzucha zaczynają się wyłaniać spod wałków tłuszczu. Ale jeszcze dużo pracy przede mną. Także spokojnie i do przodu. Bez drastycznych kroków.
Dzis ćwiczyłam na czczo bo niestety nie zdążyłam zjeść śniadania. Wzięłam tylko CLA przed treningiem. Rano nakarmilam syna i doprowadziła do szkoły. Potem czas dla mnie.
Plan na dzis:
1. 11.00 - szejk proteinowy po treningu (200) spirulina ✔
2. 14.00 - zupa ogórkowa (210) znowu ale ugotowałam za duży gar
3. 16.00 - pół piersi z kurczaka na oliwie z warzywami-cukinia, papryką, kukurydzą, trochę ryżu (350)✔
4. 17.30 - male jabłko (50)
5. 19.00 - sałatka z tuńczykiem (150) 60g tuny, jajko,ogórek kiszony, papryka, ogórek świeży sól pieprz.
RAZEM: 960 kcal trochę mało.
TRENING: nogi i plecy 60 min - spalone 550 kcal. Spacer spalone 60.
Miłego dnia!



Byłam na zakupach. Kupiłam sobie nowe bialko. Już się nie mogę doczekać aż jutro spróbuję jak smakuje waniliowy smak ale na 100g ma aż 80 białka także dużo. Bardzo dobrze uzupełniłem też zapasy warzyw i owoców. Serki wiejskie i mięso. Lubię gotować a jeszcze bardziej jeść!
 

 
Dziś czuje się kiepsko. Z treningu wypadł mi strech więc zrobiłam rano. Jak tylko skonczylam, zalało mnie. Boli mnie brzuch i chce mi się słodkiego. Ale będę się pilnować. Postaram się że wszystkich sił. Dziś bilans taki:
1. 8.20 płatki Fitness 30g z mlekiem odtluszczonym (150)
2. 11.00 szejk białkowy (200)
3. 13.00 zupa ogórkowa (210)
4. 16.00 kawałek nogi z kurczaka pieczone , surówka z kiszonej kapusty, ryż 4 lyzki (260)
5. 19.00 kanapka z ciemnego pieczywa z jajkiem (230), kawałek drożdżówki (160)
RAZEM: 1210 kcal
TRENING: strech 60 min spalone 150 kcal + spacer spalone 100 kcal.

Jutro cwicze nogi i mam nadzieję że ból brzucha nie będzie mi dokuczał. W razie czego mam zapas przeciwbólowych tabletek.
Za oknem ładna pogoda słońce świeci, kwiaty w ogrodku zaczynają kwitniąć. Lato się zbliża. Trzeba się sprężyć żeby dobrze wyglądać. Ja mam nadzieje że po okresie waga wkoncu trochę spadnie, albo chociaż te centymetry
Miłego dnia!


 

 
Dziś było tak:
1. 07.50 - 40g bułki ziarnistej z serkiem nat, szynką i pomidorem (130) kawa (20)
2. 11.00 - szejk proteinowy po treningu  (200) spirulina
3. 13.30 - zupa ogórkowa na kostce  (210)
4. 16.30 - 2x jajko sadzone na łyżeczce oliwy (200), warzywa gotowane (50), 70g młodych ziemniaczkow  (120)
5. 19.30 - bulka ziarnista 80g (110) z serkiem topionym (70) pomidor (10)
RAZEM:  1120 kcal.
TRENING: ramiona, barki, brzuch. Ponad 70 min. , spalone ok 450 kcal

Cześć moich dzisiejszych posiłków:
 

 
No to mamy nowy miesiąc u mnie wciąż 59.1 kg. Widzę jednak, że jakoś nabieram ładniejszego kształtu. Nie tracę motywacji. Chudnięcie to proces który trwa i wymaga wytrwałości! Nic od razu. Chodzi mi o skuteczne spalenie tłuszczu a nie pozbycie się na chwilę wody. Dlatego staram się jeść normalnie. Nasze organizmy nie są głupie moi drodzy. Jeśli nie jemy nasze ciało odkłada tłuszcz żeby przetrwać ciężkie czasy i spala w tym czasie białka z mięśni. I dalej jesteśmy sflaczałe a na skórze gości cellulit. W rezultacie nie chudniemy bo metabolizm zwalnia żeby nie tracić cennej energii. Czy to opłacalne? Nie wydaje mi się. Na pewno nie na dłuższą metę. Bo potem i tak się rzucasz na jedzenie a twój metabolizm wciąż pracuje jak żółw. I tyjesz!
To tak po krótce ale każdy robi co chce.

Dziś post ale rano zupełnie zapomniałam i była szynka. Trudno. Reszta dnia bez mięsa
Bilans później. Miłego dnia ja już po treningu.
 

 
Wstałam dziś o dziwo wyspana mimo tego że położyłem się ok północy. Pobudka o 7.30 ogarnęłam się zaprowadziłam młodego do szkoły. Zjadłam śniadanie chwilę odpoczęłam i wzięłam się za treningi. Niestety kurwa zdążyłam zrobić jedynie 40 min bo chłop z roboty wrócił. Przy nim nie lubie bo komentuje kurwa co i jak mam robic. Dosyć o nim bo się tylko wkurwiam a złość urodzie szkodzi.
Dzis:
1. 08.00 - Kromka ciemnego chleba z serkiem wiejskim + kawa (170)✔
2. 11.15 - szejk proteinowy (200)✔ herbata czerwona
3. 16.30 - zapiekanka z tuńczykiem jak wczoraj tylko dałam więcej tuńczyka (350)✔ herbata czerwona
4. 19.30 - ciemna kromka z serkiem wiejskim, szynką ogórkiem i pomidorami koktajlowymi (170)✔
RAZEM: 890 kcal.
TRENING: plyometric 40min spalone 420 kcal.

Moje dzisiejsze posiłki:
  • awatar furious_asia: bardzo ładnie i zdrowo, ja mam tak samo z moim facetem, wszystko by komentował i wszystko robię źle, ale trzymajmy sie razem i bedzie dobrze :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Bilans:
1. 9.30 -ciemna kromka z serkiem wiejskim szynką i ogórkiem (150) kawa (20)
2. 12.30 -zupa ogórkowa gotowana bez mięsa (210) kanapka z białego pieczywa (170)
3. 14.30 - bialko po treningu (200)
4. 17.15 - zapiekanka z tuńczykiem i ciemnym makaronem organiczny z mozzarellą light (300)
5. 19.00 - 2 jajka + brokuł (200)
RAZEM: 1250 kcal
TRENING: klatka i plecy (tylko 35 min) spalone 215 kcal
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
59.1 kg.
Czyli tkwię ciągle w miejscu. Sprawdziłam też wymiary i jest to samo co tydzień temu. Żadnych zmian. Zaciskamy dupe i jedziemy dalej. Musi w końcu ruszyć!
Narazie jestem po śniadaniu. Bilans później.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Mimo tego że cwicze i staram się dokonywać właściwych wyborów wciąż mi się nie udaje. Popełniam błędy ale ogólnie cwicze codziennie i w 90 % pilnuje tego co mam jeść. A tu kurwa waga sobie ze mnie drzwi i uwaga! Rośnie!! To jest jakieś głupie kurwa. Więc dzis żeby ukoic nerwy wpierdoliłam big maca później się zrzygalam. Palić mi się chce a nie mam tyksu. Ciekawe co będzie jutro. W dupie mam dzisiejszy bilans. Ogarnę się jutro dziś mam nerwy.

  • awatar Malowana.lala: Rozumiem cie. U mnie jest to samo. Ale nie poddaje się i ty rób to samo. :-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wypiłam sobie wczoraj 4 piwka. I nie żałuję. Zrobiłam trening, dziś też czeka mnie wycisk. Waga minimalnie spadła. Wczoraj trening siłowy, dziś cardio. Narazie jestem po śniadaniu. Niedługo biorę się za ćwiczenia.

1. 09.00 - ciemna kromka z szynka, sałata, pomidorem (150) jajko na miękko (80) kawa (20)
2. 10.30 - troche diablo pomidoro (150)
3. 13.00 - zupa jak wczoraj (130)
4. 15.15 - sałatka z kurczakiem (300) trochę frytek z opiekacz parowego (100)
5. 18.30 - szejk proteinowypo treningu (200) Jabłko (50)
+ pół bułki z szynką (150)
RAZEM:1330 kcal
TRENING:kenpo x (60 min), spalone 600 kcal

Skończył mi się tytoń więc od tej chwili mam w planie już nie palić.nie chce wydawać kasy na szlugi. Mam nadzieję że dam radę bo ostatnio dużo palilam.
Pewnie cześć z Was dziś imprezuje bo jest sobota. Ja zakończę dzień grzecznie. Co prawda napisałbym się jakiegoś Heinekena ale tak kurwa wieje na zewnątrz że nie chce mi się iść do sklepu za nic w świecie.
Miłego wieczoru
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
1. 10.00 - 3 x Wasa (66) serek wiejski (66), dzem niskosłodzony (43)
2. 12.45 - zupa na kostce kalafiorowo-brokułowa (130)
3. 15.40 - bialko po treningu (200)
4. 4 lechy pilsy
TRENING: nogi i plecy (60 min spalone 450 kcal)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Waga znowu wzrosła. 59.1 kg. Zdaje sobie sprawę że to przez wczorajsze żarcie bez opamiętania. Zaczynam się już wkurwiać. Aż mi się wszystkiego odechciało. Wkradło się zwątpienie i ochota rezygnacji. Mimo wszystko będę próbować. Kalorie ucinam do 1000. I ani jednej więcej. Mam naprawdę dosyć swojego cielska. Nie lubię go i się wstydzę tego jak wyglądam. Na domiar złego wyrosły mi jakiś zimna na ustach. Rzygać mi się chce.
Wiedziałam że taki moment nadejdzie. Muszę to zdusic, zacisnąć zęby i zapierdalać dalej do przodu.
Znowu dziś dokuczaja mi od rana bóle głowy. Muszę się wyposazyc w więcej paracetamolu bo już zostało mi tylko kilka tabletek.
Bilans wstawię później.
  • awatar Yoasiczka: Dasz radę - nie poddawaj się z powodu złego jednego dnia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kurwa waga znów skoczyła na 58.8kg. Coś jest nie tak? P. mi kupiła jakiś tablety niby na schudniecie i biorę je od kilku dni. W jednej porcji jest ich 7. Może to od tego gówna? Jeśli do końca tego tygodnia nic się zmieni to odstawiam je będę kontynuować normalnie. Tyle cwicze staram się z tym żarciem a tu ciągle przeklęte te same cyfry.
Tydzień na szczęście się kończy i w poniedziałek się zdążę i zmierze. Wtedy zobaczymy co dalej.

1. 10.00 - 2 jajka gotowane(180) oliwki (40), pomidorki koktajlowe (20) kawa (20)
2. 12.30 - kawałek ciasta (200) tost (200)
3. 17.00 - małe jabłko (50) młode ziemniaki 110g (100) ogorek (20) kawałek mięsa mały (100)
4. 18.30 - bulka z szynka i pomidorem (250) belvita (50)
RAZEM: 1230 kcal
TRENING: brak

Dzis raczej nie poćwiczę. Nie mam mocy. Głowa mnie boli i serio nie mam ochoty na nic. Za to jutro nogi i plecy.
Obchodzicie tłusty czwartek? Ja nie jem pączków. Rano zaliczyłem kawałek ciasta i styka.
To nie był udany dzień.
Oby jutro było lepiej.
Edit. --wpierdoliłam jeszcze bułkę, chipsy i kawałek ciasta. Nieźle. Kurwa jutro już max 1000 na czysto.
Co za dzień!!!!
Mada faka
 

 
Minimalnie waga w dół. To już coś
Ja już po treningu. Musiałam się streszczać rano bo P kończy pracę koło 10 już. Więc ok 11 jest w domu. Dziś jeden z moich ulubionych treningów. Ramiona i bajeczki +brzuch. Lubię machać hantelkami.

1. 9.00 -Ciemna kromka z szynka, sałatą i pomidorem (150) kawa (20)
2. 11.00 -Białko po treningu (200)
3. 14.00 -zupa kalafiorowa (150) chipsy (70)
4. 17.15 -piers pieczona ok z warzywami orientalnymi hortex (200) 2 lyzki ryżu (40)
5. 19.30 -koktajl z jogurtu greckiego białka i truskaek (250)
Edit: 21.30 mała kanapka z serem (120)
RAZEM: 1200 kcal
TRENING: ramiona barki i brzuch, 330 kcal spalone, sprzątanie spalone ok 200.

Zastanawiam się czy nie mam za niskiego spożycia kalorii. Przecież cwicze i trochę się obawiam o spalanie mięśni zamiast tłuszczu. Od jutra chyba zwiększe bilanse do ok 1500. Jeszcze o tym pomyśle, poczytam porady trenerów. Nie chce zastojów przez magazynowanie tłuszczu. Mięśnie spalają bardzo dużo kalorii i tłuszczu ale do ich budowy potrzeba jedzenia. I obawiam się że robię coś źle. Dowiem się i podejmę decyzję.

 

 
Waga stoi. 58.8 kg.
Ale nie będę się zniechęcać. Nie przytyłam w jeden dzień i w dzień nie schludne. Nie chciało mi się dziś cholernie ćwiczyć ale zabrałam się za to od razu z rana żeby mieć później z głowy. Tak więc ja już po treningu. Było ciężko i to bardzo. Ostre cardio, skakanie itp. Upociłam się. Muszę pracować nad kondycją. Koniecznie.
1. 9.00 -Ciemna kromka z szynka i ogórkiem (150) kawa (20)
2. 11.00 -Białko po treningu (200)
3. 14.00 -zupa kalafiorowa bez mięsa (100)
4. 17.00 -kawałek cheese twist (150) domowy wrap z kurczakiem i sosem na bazie jogurtu greckiego nat. (300)
5. 19.30 -50g tuńczyka (60) oliwki (20) sałata lodowa z pomidorem i ogórkiem (30) sos z jogurtu (20) belvita z kakao (50)
RAZEM: ok 1110 kcal ✅
TRENING: Plyometrics 60 min -spalone 600 kcal , spacer po mieście -spalone 80

Poszłam dziś do solarium opalić moją bladą twarz. Pochodziłam przy okazji po sklepach. Miałam zamiar sobie coś kupić ale oczywiście w ostateczności zrezygnowałam. Wybiorę się na zakupy dopiero jak trochę schudnę. Nie ma sensu kupować czegoś co będzie za duże już niedługo. Hehe tak więc nic nowego nie mam.
 

 
Wkurza mnie waga. Raz w górę raz w dół. Nie lubię tych wachań. Nie dopuszczenie do tego żeby stanowiła znowu mój wyznacznik nastroju.dzis pokazała 58.8. Wczoraj było mniej, nie wiem czemu dziś wzrosła skoro nie podjadałam wieczorem. No trudno. Muszę się bardziej starać. Dużo bardziej. I wbić sobie do głowy że nie osiągnę celu w tydzień czy dwa. To potrwa nawet kilka miesięcy. Będę dawać z sobie 200 %!!!
Wstałam po 8. Dałam młodemu śniadanie, wypiłam kawę zjadłam małe śniadanie i lyknelam paracetamol. Strasznie mnie głowa boli od jakiegoś czasu. Czuję ucisk po prawej stronie skroni. Strasznie wkurzające. Po tabletce przeszło i później zrobiłam trening. Wolę robić rano póki siły witalne mnie nie opuszczą. A więc tak:
1. 9.30 - Kromka z ciemnego chleba z szynka i ogórkiem (150), kawa (20)
2. 11.00 -bialko po treningu (200)
3. 13.30 -zurek (250)
4. 16.30 -kalafior gotowany, 70 piersi pieczone, 140g młodych ziemniaków (280)
5. 19.00 -oliwki(50), jajko (80), tuńczyk (60)
RAZEM: ok 1090 kcal.
TRENING: klatka,plecy, brzuch (70min) spalone ok 400 kcal.
 

 
Waga niby spada. Dziś było mniej ale jutro to potwierdzę.
1. 2 x berlinka (230)
2. 2 x hot wings (250)
3. Żurek (250)
4. Maleńki kawałek ciasta (100)
5. Domowy wrap (300)
RAZEM: 1130 kcal
TRENING: Rest
Jutro trening. Dziś rest.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wczoraj zawaliłam. Jednak to mnie nie złamało. Nie zamierzam się poddać. Rano zjadłam mikro śniadanie. Potem wzięłam się za trening. I jest nieźle. Dzisiejszy dzień uważam za udany.
1. Banan, 2 lyzki jogurtu naturalnego low fat (150)
2. Szejk białkowy po treningu (200)
3. Piers z kurczaka, warzywa duszone (200) kilka frytek na parze (50)
4. 1.5 kromki ciemnego chleba z szynka i pomidorem (200) jajko (80)
5. Szejk białkowy (200)
RAZEM 1080 kcal.
Trening: nogi i plecy 60 min. Spalone 513 kcal.

Jest ok. Kupiłam dziś nowy szejker bo nie miałam w czym robić szejków. Wcześniej blendowałam ale teraz robię białko z samą wodą więc będzie szybciej.
Jutro pewnie będę mieć zakwasy. Najwyżej się porozciągam zobaczymy.
 

 
Wstałam dziś w miarę wypoczęta. Na szczęście p. pojechał do pracy. Dałam małemu jeść, sobie też zrobiłam i posprzątałam sobie kuchnie.

1. 10.00 -2 kromki chleba ciemnego testowego,mozzarella light, pomidor (255)
2. 12.00 -śledź, kawałek bułki (400)
3. 15.30 -60g kurczaka ryż,ogórek kiszony, cwikła (210)
4.

Razem:
Trening: kenpo x - spalone 520 kcal.
 

 
Wstałam dziś o 9. Dosyć późno. P. miał wolne wiec zajął się rano małym. Ja odespalam. Noc była dosyć ciężka bo mam przeziębienie i zatkany nos nie daje mi spać.
Dziś rano się zważyłam. Jakiś tydzień wczesnej zaczęłam się pilnować. Przynajmniej się starałam. Wtedy bylo 60 na wadze. Dziś 59.1kg. Wciąż dużo. Dam sobie radę.
1. 10.00-Jajko gotowane, ciemna kromka chleba z serkiem nat ogórkiem (210)
2. 12.00-Pół miski rosołu gotowanego bez mięsa (150)
3. 15.00-Kawałek piersi na oliwie, frytki opiekane gorącym powietrzem ogorek kiszony (370)
4. 16.30 - 2 belvity kakaowe (110) herbata czerwona
5. 20.30 - parowka z szynki (130), bulka z szynka i ogorkiem (300)
Razem: 1270 kcal. Wypiłam też sporo płynów.
Przekroczyłam limit i zjadłam po 20. Niedobrze. Jutro sobie to odbije. Jakoś jak p. jest w domu ciężko trzymać mi dietę. Jutro wkoncu idzie do roboty.
Ech...
 

 
Witam ponownie, bo nowa tu nie jestem.
Krótko i na temat. Muszę zrzucić osiem kilogramów zbędnego balastu. I mam zamiar wyrobić się d ok wiosny. Ma ochotę ktoś się przyłączyć?
Moje zasady których zamierzam się trzymać przez najbliższy czas:
1) max 1200 kcal dziennie;
2) minimum 1.5l płynów dziennie;
3) rezygnuje całkowicie z alkoholu;
4) ćwiczyć!!!
5) raz w tygodniu cheat meal. (Jeśli tydzień był udany)
6) 4-5 posiłków dziennie w miarę możliwości regularnie.
7) wieczorem po 20 nie jem.

Amen. To tyle. Może i dużo ale lepiej mieć jasne zasady.
Startuje z wagą 60kg. Cel to 52kg . Życzę sobie i wszystkim odchudzającym się powodzenia. Może ktoś się dołączy? Razem lepiej się motywować. Fajnie to działa.
A więc od jutra wrzucam bilanse.
Sajonara