• Wpisów:119
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:5 dni temu
  • Licznik odwiedzin:24 867 / 589 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dzien po ostatnim wpisie dostałam cioty. Skończyło się tak że wszystko poszło się pierdolić. Jestem żałosna. Wstyd mi i pisze to z niechęcią. Ale powinnam się przyznać przed Wami i samą sobą. Nie radzę sobie.
W domu nie układa mi się z P. I zajadam wkurwienie.
Wpierdlalm chleb na kilogramy. Czuje się grubo i oblesnie.
Mam ochotę zniknąć..

  • awatar GiaLexi46: nie znikaj tylko weź się w garść i dajesz od nowa!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

4

Wpis z wczoraj
14.09.2018
09.30 - bulka thin, z jajkiem i warzywami (220)
12.30 - barszcz biały (200) wiem, znowu
15.30 - brokuł gotowany, kurczak duszony z warzywami (250)
17.30 - lod (150)
20.00 - prazynki (90)
 RAZEM: 910
I wszystko byłoby fajnie gdyby nie to  że wypiliśmy z P wieczorem po 3 piwa i zjedliśmy mała pizzę ! no cóż. Chociaz tyle ze było miło.
Możecie mi nie wierzyć jednak czuje po sobie że coś się ruszyło i brzucha jakby mniej. We wtorek minie tydzień i czeka mnie waga. Wierzę że będzie dobrze.
  • awatar Nuttkaa: nie wiem dlaczego nie mogę dodać Cię do znjomych, masz to zablokowane? a bilans świetny nawet z tą pizzą i piwami to czasami trzeba sobie pozwolić :P
  • awatar Anax: Moim zdaniem możesz sobie od czasu do czasu pozwolić sobie na takie rzeczy, są przecież kolejne dni. Jakie piwo piłaś? Co to jest za bułka thin?
  • awatar Trembling: Czasem warto pozwolić sobie na odstępstwa ;) Powodzenia ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

3

Wpis z wczoraj.
13.09.2018
09.20 - mała bulka, 100g serka wiejskiego, 4 rzodkiewki (240)
11.00 - kanapka z szynką (130)
14.30 - barszcz biały (200)
16.00 - male jabłko (50)
17.00 - 150g brokuła, duszony kurczak z pieczarkami i cebulką (300)
20.00 - 100g serka wiejskiego, kanapka z szynką (260)
21.30 - prazynki (90) 2 ciasteczka (130)
Razem 1180 kcal + 220 = 1400

No cóż. Dziś nie było najlepiej. Uległam głupim zachciankom. Jutro nadrobię, we wtorek mierzenie i ważenie.wtedy zobaczymy czy będą jakieś efekty. Tylko wciąż nie mogę się zebrać żeby zacząć ćwiczyć. Leń że mnie.

  • awatar KRESKA~: @Perfekcja 22:pisałam że to nie był dobry dzień. Bylo za dużo niestety...
  • awatar Perfekcja 22: Nie za szybko jesz co 1 h
  • awatar Nuttkaa: @GiaLexi46: ma racje. Napady są najgorsze dlatego takie przekąski,małe podjadanie to nie tragedia ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

2

12.09.2018
10.00 - 2 jajka 50g grilowanego indyka pomidorki koktajlowe (250)
13.00 - barszcz biały (200) prazynki (65)
16.15 - spaghetti (600)
19.30 - sałatka ogórek kiszony, ogórek świeży, pomidor, papryka (50) kromka z szynką (150)
Razem: 1315 kcal

Staram się pilnować w miarę możliwości czasu posiłków. Nie jest jeszcze idealnie, ale napewno lepiej niż było.. jednak wciaz mam zachcianki. Stąd te prazynki. Ehh.. To nad czym muszę jeszcze popracować, to picie wody w większych ilościach.

Spalone z kroków ok 140 kcal. Do tego sprzątałam dom. Jutro będę w końcu sama w domu. Postaram się zrobić trening.
Miego wieczoru


  • awatar Nuttkaa: ładny bilans, nie zadużo nie za mało. Też muszę pić więcej wody
  • awatar KRESKA~: @GiaLexi46: jak mogę napisać do Ciebie wiadomość? Dodasz mnie do znajomych ze bym mogła czytać Twój blog?
  • awatar GiaLexi46: ehh tez mam problem z piciem wody... ona totalnie nie ma smaku!!! jak żyć!? haha
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

1

11.09.2018
09.00 - 2 jajka, pomidor (200)
12.00 - barszcz biały z kiełbasą (180) trochę prazynek (65)
15.00 - spaghetti (600)
19.00 - lód (85)
Razem: 1130 kcal

Staram się pilnować ale nie było dzis idealnie. Doszła do mnie zła wiadomość, zmarła mi bliska osoba. Dodatkowo wkurwia mnie facet. Nie mogę się doczekać aż znajdzie pracę i zniknie z domu na wiele godzin dziennie. Potrzebuje teraz spokoju i samotności.
Rano się zmierzylam. Jutro wstawię jakie mam wymiary żeby mieć porównanie za jakiś czas. Myślę że będę to sprawdzać co tydzień. Myślę że to spoko. Jeśli chodzi o moją wagę to rano było 57.5 kg. Dużo! Muszę zacząć to gubić zdecydowanie! Dziś niestety mało ruchu. Jedyna aktywność to sprzątanie domu..
Jutro będzie lepiej.

 

 
Jestem spowrotem w tym miejscu. Czuje że muszę coś że sobą zrobić bo już od dłuższego czasu nie dbalam wystarczająco o siebie. Nie jest aż tak źle, jednak tęsknię za wersja siebie jaką byłam jakis czas temu. Dlatego muszę zacząć robić treningi, wrócić do sportu, nie objadać się byle czym i rzucić picie oraz palenie. Nie pije teraz dużo. Czasem w weekendy walne kilka piw ale chcę odstawić alkohol całkowicie, choć na jakiś czas. Papierosy też powinnam rzucić ale jest ciężko.
Zmieniłam pseudonim. Tamten mnie już wkurzał.
Wsze na dzień dzisiejszy 56.5 do 57.5 kg. Jutro na czczo się zważę a dziś już zacznę układać plan. Cchciałabym dobić do 52kg. Może być więcej o ile moje kształty będą mnie zadowalać. Przedewszystkikm muszę zgubić brzuch i boki. Bo tam mi wszystko się najmocniej gromadzi. Muszę wykonać pomiary i zobaczę na czym stoje. Ale to na czczo z rana dopiero.
Myślę o diecie 1000-1200 kcal. Ale nie będę zbyt restrykcyjna. Nie chce popadać znów w obsesję bo zawsze się to kończyło depresją.
Zacznę dbać o siebie i swoje ciało. Jeśli będę szczęśliwa wszystko się ułoży. Oby tylko sprawy sercowe nie były dla mnie przeszkodą w osiągnięciu celu. Dystans! I tego się trzymajmy.
Lecę układać plan :-)
Pozdrowinia dla tych które tu jeszcze są. To już tyle lat. :-)
  • awatar GiaLexi46: mogę spytać jaki był twój poprzedni nick? tez jestem tu dluuugo, i wracam po długiej przerwie - wiec możliwe ze będę Cię kojarzyć po poprzedniej nazwie :*
  • awatar Galadriel: cześć, Kreska :* przywołałaś mi na myśl wspomnienia "dawnej siebie", czasem trudno mi uwierzyć, że jestem wciąż tą samą osobą, przechodząc te różnice i zmiany, które nie zawsze mi się podobały, ostatnio zaczęłam się przyglądać biegowi losu jak podróży, ale podróży serca, przez różne doświadczenia aż zadziwia mnie jak moje <3 przetrwało tyle wojaży i jakim cudem funkcjonuje teraz, wychodząc z kolejnych bagien i dołów doceniam coraz bardziej kierunek- jeśli czuję, że idę w dobrą stronę to czy biegnę czy się czołgam jest mniej ważne, ważne, że do przodu, wtedy i w fizycznej kondycji się to u mnie odbija ;) życzę Ci jak najlepszej formy Twojego Serca (do niego cała reszta się dostosuje ;)) buźka
  • awatar obliiviiooon.: wyczuwam pełen optymizm i rozsądny plan działania. Z takim podejściem na pewno się uda. Powodzenia :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
09.00 - 150g jog greckiego, pół banana, borówki amerykańskie (250)
11.40 - pół bułki ciabaty z szynka serem i papryka (250)
14.00 - zupa ogórkowa (100) pół bułki (200)
16.30 - pół kotleta mielonego, warzywa, dwie łyżki kaszy gryczanej (300)
20.00- bulka ciabatta z szynka, serem i papryka (500) trochę chipsów (100)
EDIT: +płatki z mlekiem na noc..
RAZEM: ok 1700 kcal
Spalone: kroki (180) sprzątanie ok 4h (800)
 

 
Witam po długiej przerwie. Muszę wrócić do pisania. Minęło wiele czasu a ja raz tyję, raz chudnę. Obecnie jestem gruba. Co ty dużo gadać. Wsze prawie 58 kg i czuje się zle. Tym bardziej że robi się ciepło i czas włożyć letnie ciuchy. Problem tylko w tym że mój brzuch j9est jak flak który widać pod każdym ciuchem. Jest naprawdę źle. Za miesiąc mam spotkanie rodzinne i muszę wyglądać w miarę dobrze.
Wracam z codziennymi bilansami żeby lepiej się motywowac.
Tak więc zaczynam z wagą 57.5kg.
Do połowy maja chce zejść chociaż do 54 kg.

Dzisiejszy bilans:
08.10 - jogurt grecki 100g + pół banana (130)
12.00 - jabłko (50)
13.00 - omlet: 2 jaja, mięso, kawalek pomidora (300)
16.00 - pół cukini, kawalek papryki czerwonej duszone z kurczakiem (300)
19:30 - szejk białkowy (200)
RAZEM: 980 kcal

W planach jeszcze ćwiczenia. Wieczorem wracam.
Jest tu ktos jeszcze wogole?
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Dzis poniedzialek a wiec dzien wazenia. Ostatni tydzień chorowałam i nadal nie wyzdrowiałam. Katar, kaszel i ból głowy to standard. Juz mnie to wkurza. Za długo to trwa. Do lekarza jednak się nie wybieram bo z góry wiem co mi poleci -magiczne lekarstwo na wszystko - paracetamol. Także sama sobie dam rade.
Wracając do wagi to 55.6kg. Nie jest tragicznie zważając na to że nie pilnowałam diety ostatnio. Staralam sie po prostu mniej jeść ale nie zawsze wychodziło.
W domu mam lipe. Kłócimy się z moim jestem wykończona psychicznie. Najbardziej mnie grzeje jak źle odnosi się do dziecka. Mam ochotę go czasami zajebać. Zaden nasyroj świąteczny nie wchodzi w gre. Jest ponuro i nerwowo. Stres, niepewność i zwątpienie. Momentami to nienawidzę i coraz częściej wydaje mi się że ja już go nie kocham. Wysysa że nie całą dobrą energie. Jestem wykończona.

  • awatar CelestinDafne: Lekarze to konowały. Oczywiście nie generalizuję, jest dużo takich z powołaniem. Chciałabym już być na twoim etapie 55,6!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jestem, jestem... żyje choć kiepsko sie czuje. Choruje od urodzin i nie mam na nic sily. Nie jem dużo bo też doskwiera mi brak apetytu. Piję za to hurtowo herbatę bo kaszel mnie męczy. W poniedziałek pominęłam ważenie. Zrobię to w najbliższy. Treningów też brak. Ledwo żyje i nie zamierzam się katować.
Odezwę się niebawem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wczoraj już nie zdążyłam dodać notki. Poszło ok 1800 kcal. W huj. Ale najgorsze jest to że zjadłam ok 800 wieczorem. Gdzieś ta ma na silna wola się uciszyła. Po jitrzr ważenie a ja wątpię w ten wynik sprzed tygodnia. Dlaczego?.bo się obawiam że będzie więcej. Oby nie..jakos za dużo sobie pozwalam. Jutro moje ur wiec dziś to ból. Buziak danego weekendu!
  • awatar Maruki: wszystkiego najlepszego!! :* mam nadzieje ze waga zrobila Ci mila niespodzianke ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dzis jakościowo trochę slabo no ale nie objadam sie to najważniejsze. Jakoś nie mam ostatnio ochoty na mięso. Tuńczyk też mi się zaczyna nudzić. Muszę coś wymyślić nowego
Bilans na dzis:
•9.20 - 60g chleba pszennego z szynka ogórkiem i rzodkiewką  (230)
•12.00 - batonik proteinowy (170)
•15.00 - ryba z warzywami ugotowanym  (260) jabłko (50) cukierek (60)
•19.00 - 100g jogurtu naturalnego z borówkami połówka banana i 7 g bitej śmietany  (190)
•20.00 - gorący kubek ogórkowa  (60)
RAZEM:  1020 kcal
Trening: lower fix- spalone 220, kroki 50.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Bilans na dzis:
•9.00 - pół porcji białka  (100)
•11.40 - omlet z 2 jaj na łyżeczce oliwy, pomidor (250)
•15.00 - 200 g warzyw na patelnię hortex (120) 50g kurczaka (120) jajko sadzone (80)
•17.00 - 100g jogurtu naturalnego, 30g jabłka, 30g malin, 10g platkow fitness  (130)
•19.20 - cukinia faszerowana (220)
RAZEM:  1020 kcal
Trening: upper fix- spalone 185, kroki 50
 

 
Bilans na dzis:
•8.30 - kawalek kromki słonecznikowego chleba z szynką (80) pół porcji białka  (100)
•12.10 - tuńczyk (110) papryka, ogorek kiszony, kawalek świeżego, pół pomidora (30) jajko ugotowane (80)
•15.00 - jabłko (50) batonik proteinowy (170)
•17.00 - serek wiejski (150) kilka malin,kawalek banana (70)
•19.20 - kromka chleba słonecznikowego z serkiem topionym light  (110)
RAZEM:  950
Trening: total body cardio fix- spalone 210, kroki - spalone  70 kcal.
 

 
A wiec! Waga pokazała dzis piękne 55.8 kg! Jestem mega zadowolona. I uwaga nie zamierzam poprzestać. Zawsze jak trochę schudłam pozwalałam sobie od razu na "nagrode" w postaci nadprogramowego żarcia. Wiem ze to idiotyczne. Ale dlatego właśnie krecilam się w kolko, raz tylam raz trochę chudłam. Nie chce juz tak bo to męczące. Zaczęłam jeść "czyściej" i czuje się wspaniale. Lżej. Na brzuchu w końcu widzę ladny zarys. Dopiero troszkę ale progres jest zdecydowanie.
Przed nami kolejny tydzien. Pracowity bo ja nie zamierzam marnować ani dnia. Chce za tydzień zobaczyć 55.0 lub mniej.
Milego dnia! Wstawię bilans wieczorem .

 

 
Bilans na dzis:
•10.00 -2 kromki słonecznikowego chleba z szynką i pomidorem (240)
•12.30 -banan (120)
•15.00 -sałata,pierś z kurczaka + kilka talatkow pieczonego ziemniaka (350)
•17.30 -1/2 porcji białka  (100)
•19.20 - omlet z 2 jaj z resztkami kurczaka z obiadu:-) , pomidor(200)
RAZEM:  1010 kcal
Trening: yoga ok 115 spalone.
Jutro nowy tydzien. Cieszę się że ten był naprawdę dobry pod względem diety. Nie miałam żadnych napadów ani zachcianek. Jedynie żałuję piwa przedwczoraj no ale cóż. Jutro waga pokaże jaki zrobiłam postęp. Postanowiłam też że muszę się zmierzyć bo waga nie zawsze oddaje taką różnicę jak centymetr.
Także do jutra. Spinamy tyłki i ciśniemy. Ja do sylwestra chce mieć płaski brzuch i koniec tzn pozbyć się tłuszczu. Jak najwięcej się da z tamtych okolic bo pod nim mam mięśnie brzucha że stali. Trzeba je tylko odslonic.
Papa :-) miłej nocki!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Sobota.
Wczoraj wypilam sobie piwo. Dzis rano cierialam z tego powodu na ból głowy. Odpuszczam narazie wszelkie chlanie %%. Mimo wszystko się ogarnęłam z rana żeby nie zamulić calego dnia. Polecialamdo sklepu, pozniej ogarnrlam kuchnie,zrobilam pranie, zmieniłam pościele i ugotowałam obiad dla chłopakow.w między czasie zrobiłam jeszcze trening. Także dzień nie jest stracony. Bilanse ostatnio jakis male. Chodzi o to że wybieram niskokaloryczne produkty. Mam zawsze pełny talerz chociaż wartość kaloryczna jest mała. Staram się też unikać białego pieczywa i ziemniaków. No i wszelkich kotletów i innych rzeczy smażonych na oleju. Robie sobie osobne posilki. Narazie głodna nie chodzę a wręcz przeciwnie. Pewnie dlatego ze spożywam sporo bialka. A posiłki są bardzo podobne i często się powtarzają dlatego że po prostu bardzo lubię pewne produkty

Bilans na dzis:
•Pół porcji białka (100)
•gorący kubek pomidorowa (70)
•tuńczyk, 2 duze ogórki kiszone, kromka słonecznikowego (200)
•bigos(220) 85g ziemniaka gotowanego (70)
•2 jajka (160) kromka słonecznikowego z szynka (130)
RAZEM: 950
Trening: dirty 30- spalone 200, kroki - spalone  50 kcal.
Pojutrze ważenie. Jestem ciekawa wyniku
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Bilans na dzis:
•Pół porcji białka (100)
•tuńczyk, 2 ogórki kiszone,30g chleba słonecznikowego  (185)
•100g indyka, warzywa gotowane 200g, 2 łyżki ryżu ugotowanego (240)
•4 tyskie (1000)
RAZEM: 1525 kcal
Trening: cardio fix- spalone 220, kroki - spalone  135 kcal.
 

 
Dzień zaliczony w 99%. Dlaczego nie w stu? Bo wieczorem zjadłam mała paczkę chrupek. Ale za to udało nie wypić 2 litry wody. Bilans:
•pół porcji białka (100)
•2x jajko,50g indyka,pomidor (225)
•200g gotowanych warzyw, 50g indyka,2 łyżki kaszy gryczanej (205)
•125g jogurtu nat. low fat,60g banana,50g malin,25g borówek,10g płatków Fitness (210) pół kromki z masłem (50)
•male chrupki (170)
RAZEM: 985 kcal
Trening: pilates-spalone 220, kroki-spalone 170
To na tyle dzis
 

 
Bilans:
•pół porcji białka (100)
•100g kurczaka(106) jajko(80) pomidor(15)
•kawalek pizzy na cienkim cieście (260)
•tuńczyk (110) pomidor (15) garść malin z borówkami (30)
•pół bułki z szynka (160)
RAZEM ok 876 kcal
Trening: lower fix spalone ok 240, kroki spalone 140
Dzień udany. Do jutra!
 

 
Cześć dziewczyny. Długo mnie tu nie było. Muszę wrócić jednak do pisania. Potrzebuje miejsca żeby wylać z siebie myśli, zapisywać cele i postępy. Jakis miesiac temu wzięłam się za treningi. Po 2tygodniach przerwalam przez alkohol. Raz popilam potem bylam zbyt zmeczona i tak sie ciagnal tydzień bez kontroli nad jedzeniem. Teraz od poniedziałku 13.11 cisne znów codziennie 30 min. Zaczęłam 21fix i podoba mi się. Staram sie tez trzymac diete. Różnie to wychodzi dlatego potrzebuje bloga żeby mieć nad tym większa kontrolę.
Także dzis wracam wieczorem z bilansami. Nie mam narazie limitu kalorii. Nie lubię limitów Po prostu staram się dokonywać lepszych wyborów jeść zdrowo w miarę możliwości i czysto. Oczywiście że nie oczekujcie przykładnego menu ale postaram się dać siebie wszystko. W poniedziałek zaczęłam z wagą 57.3 kg. Ważenie co tydzień.
Wracam wieczorem.